Sława
Fani muzyki są zafascynowani cudami jednego przeboju. Z samej definicji są one swego rodzaju anomalią. Często owiane jest tajemnicą to, co przydarzyło się artystom stojącym za tymi ukochanymi piosenkami. Do tego dochodzi fakt, że wiele z tych cudów jednego hitu przyniosło tym artystom absurdalne sumy pieniędzy, mimo że ich inne prace nie znalazły publiczności, na którą prawdopodobnie liczyli.
Do najlepszych i najtrwalszych dzieł jednego hitu lat 90. należy „Tubthumping” Chumbawamby, lepiej znany jako „I Get Knocked Down, But I Get Up Again”. Podczas gdy Chumbawamba spędził 30 lat na tworzeniu muzyki, którą uwielbiali ich zagorzali fani, brytyjski zespół był tak naprawdę znany tylko z tego, co uznano za jedną z najlepszych piosenek do picia wszechczasów. „Tubthumping” to także wspaniała piosenka otuchy. A jednak wydaje się, że istnieje sporo zamieszania co do prawdziwego znaczenia tej piosenki…
Kim są Chumbawamba?
Allan „Boff” Whalley, Danbert Nobacon, Midge i Tomi są członkami-założycielami Chumbawamby, do których później dołączył Lou Watts i kilku innych. Zespół zadebiutował w 1982 roku i tworzył muzykę przez około 30 lat. Zespół zasłynął w środowisku punkowym dzięki swoim ideologiom anarchokomunistycznym. Ich muzyka podkreślała ich cel, jakim jest obrona praw gejów, praw zwierząt, feminizmu i walka z klasizmem.
W latach 80. i na początku 90. ich muzyka ewoluowała w sposób, który nie zawsze odpowiadał rzeszom ich oryginalnych, antysystemowych fanów punka. Decyzja o podpisaniu kontraktu z wytwórnią EMI spotkała się ze szczególną niechęcią docelowej publiczności. Przecież zawsze głosili przeciwko kapitalizmowi. Decyzja spotkała się z krytyką, ponieważ wydawali się hipokrytami szukającymi zysku. Chociaż biorąc pod uwagę niesamowitą ilość pracy, jaką włożyli w swoją muzykę przez prawie dwie dekady, zasługiwali na trochę pieniędzy, aby móc dalej działać. I nie ma wątpliwości, że ich czas w EMI, niezależnie od tego, jak krótki, był lukratywny. Dzięki piosence „Tubthumping” z 1997 roku Chumbawamba przedarł się do głównego nurtu.
Nie ma wątpliwości, że „Tubthumping” jest lepiej znany jako „I Get Knocked Down, But I Get Up Again”. Według magazynu MEL piosenka była największym (i jedynym) międzynarodowym hitem zespołu. Zadebiutował na drugim miejscu brytyjskiej listy przebojów i osiągnął 6. miejsce na liście Billboard Hot 100 w Ameryce. Był to także hit w Kanadzie i całej Europie. W samej Wielkiej Brytanii sprzedał się w ponad milionie egzemplarzy i zdobył nominację do nagrody Brit Award w 1998 roku.
Prawdziwe znaczenie „Tubthumpingu” Chumbawamby
Nie ma wątpliwości, że „Tubthumping” to inspirująca piosenka. Trudno nie oderwać tematu pokonywania przeciwności losu od punkowego utworu będącego hymnem. Ale co to wszystko tak naprawdę oznacza?
Według znaczeń i faktów piosenek z tej absurdalnie udanej piosenki można wyciągnąć niewiele znaczeń. Przede wszystkim jest to piosenka o piciu. Według Boffa Whalleya piosenka została zainspirowana jego sąsiadem z Irlandii. Ten sąsiad, który zawsze śpiewał „Danny Boy” (stąd nawiązanie w piosence), przez wiele nocy wracał do domu pijany i padał na twarz. A mimo to wciąż i wciąż wstawał.
Chociaż z pewnością chodzi o wytrwałość, jest to w dużej mierze piosenka do picia. W końcu powtarzający się tekst „Pissin' the nightaway” jest angielską wersją „Drinkin' the nightaway”.
Ale piosenka stała się także opowieścią o poleganiu na zwykłym człowieku. Pijany sąsiad wracający do domu był symbolem zmagań klasy średniej, prześladowanej przez elitę. Znaczenie to jest bardzo zgodne z antysystemowym i anarchistycznym przesłaniem wielu dzieł Chumbawamby.
Jeśli chodzi o tytuł piosenki, „tub-thumper” to imię polityka prowadzącego kampanię w Anglii. Jako czasownik odnosi się do osoby wyrażającej swoje poglądy w dziki sposób. Łączy więc wyobrażenia piosenki o piciu, wytrwałości i walkach klasowych.
„Tubthumping stał się niektórym znany wyłącznie jako piosenka do picia” – powiedział Boff Whalley, założyciel Chumbawamba, według Jakobina Mag . – I to jest w miarę sprawiedliwe, bo przede wszystkim nie należało do elitarnej grupy muzyków – należało do ludzi. Ludzie na meczach piłki nożnej, ludzie śpiewający w radiu podczas jazdy, ludzie na imprezach pijący za dużo whisky i potykający się o krzesła w kuchni. Ludzie tacy jak ja. I ponieważ pomogło to rozwiać pogląd, że Chumbawamba to nudni fanatycy z misją z Planety Anarchii.
Co się stało z Chumbawambą?
Podobnie jak wiele innych zespołów z lat 90., które stworzyły jeden hit, Chumbawamba nie jest już razem. Ogłosili rozstanie w lipcu 2012 roku, po 30 latach tworzenia muzyki. Wszyscy byli członkowie zespołu spotkali się jesienią 2012 roku na finałowych koncertach i nagrali je, aby wydać je na DVD. Następnie na ich stronie internetowej pojawiło się oświadczenie, które brzmiało: „Więc to wszystko, to koniec”. Bez jęku, huku i ponownego spotkania.
Chociaż zespół jest postrzegany jako cud jednego przeboju, jasne jest, że członkowie zespołu nie żywią niechęci do utworu, który nadał im to miano. W końcu najwyraźniej połączył wszystkie gatunki, z którymi eksperymentowali od czasu debiutu na początku lat 80-tych.
„99 procent ludzi słuchało tylko tej jednej piosenki, ale zawsze znajdzie się 1 procent, który słucha reszty albumu i podoba mu się na tyle, że chce słuchać więcej” – powiedział Boff Whalley dziennikowi The Guardian. „Nadal bardzo lubię „Tubthumping”. Wcale się tym nie denerwuję. Znam kilka zespołów, które nienawidzą popularności swoich piosenek, ale myślę sobie: „Zejdź ze swojego konia!”. Cały sens sztuki polega na tym, żeby mieć publiczność.














