Sława
Szybkie linki
Dla wielu Judy Garland na zawsze pozostanie bystrą nastolatką, która znakomicie ucieleśniała dobroć i determinację Doroty w Czarnoksiężniku z krainy Oz, przedstawieniu uwiecznionym w jej balladzie Over the Rainbow.
Ta rola wyniosła Frances Ethel Gumm z Grand Rapids w Minnesocie do międzynarodowej sławy. Po występie jako dziecięca aktorka w kilku filmach wyprodukowanych przez MGM, Garland przeżyła wielki przełom i szerokie uznanie w branży, zdobywając pierwszego i jedynego Oscara za rolę Doroty. Ale ukochany musical był także początkiem spirali, w której młoda aktorka nawiązała skomplikowaną relację z showbiznesem i jego destrukcyjnymi mechanizmami szlifowania.
Choć „nienawidziła” nazywania jej postacią tragiczną – przynajmniej według jej młodszej córki Lorny Luft – nie można zaprzeczyć, że w okresie niewiarygodnych szczytów w jej karierze Garland spotkała kilka złych sytuacji. A jej piąte i ostatnie małżeństwo z Mickeyem Deansem, którego zdjęcie pozostaje jednym z ostatnich zdjęć Garland przed jej śmiercią, jest dowodem na burzliwe życie osobiste i zawodowe.
Judy Garland od najmłodszych lat zmagała się z narkotykami
To właśnie podczas kręcenia Czarnoksiężnika z krainy Oz u boku jednego ze swoich najczęstszych współpracowników, dziecięcego aktora Mickeya Rooneya, Garland wpadła w uzależnienie od narkotyków. Aktorka twierdziła, że ona, Rooney i inni młodzi artyści regularnie otrzymywali pigułki, aby dotrzymać kroku ich gorączkowemu harmonogramowi.
„Dawali mi i Mickeyowi Rooneyowi pigułki, które utrzymywały nas na nogach długo po tym, jak byliśmy wyczerpani” – Garland powiedziała kiedyś biografowi Paulowi Donnelly’emu.
„Następnie zabierali nas do szpitala studyjnego i znokautowali tabletkami nasennymi… Potem po czterech godzinach budzili nas i znowu dawali nam pigułki motywacyjne, abyśmy mogli pracować 72 godziny z rzędu. Przez połowę czasu zwisaliśmy z sufitu, ale był to dla nas sposób na życie.
Niemniej jednak Rooney zaprzeczył udziałowi MGM w uzależnieniu Garland. Aktorka i piosenkarka przez całe życie zmagała się z uzależnieniami, a przypadkowe przedawkowanie było przyczyną jej przedwczesnej śmierci w wieku 47 lat.
Judy Garland nie była pewna swojego wyglądu
Choć nie jest jasne, czy system studyjny mógł bezpośrednio odegrać rolę w nadużywaniu substancji psychoaktywnych przez Garland, z pewnością miał to wpływ na jej poczucie własnej wartości i pewność siebie.
Znana ze swojej urody dziewczyny z sąsiedztwa i mierząca zaledwie 151 cm Garland została obsadzona w młodszych rolach i zawstydzona za swój wygląd, a studio rzekomo kontrolując swoją wagę za pomocą tabletek odchudzających i restrykcyjne posiłki.
Stworzona do noszenia dziecięcych strojów z falbankami, Garland była tak świadoma swojego wyglądu, że często nosiła zdejmowane nakładki na zęby i gumowane krążki, aby zmienić kształt nosa.
„Judy była wówczas wielką zarabiaczką, co odniosło duży sukces, ale była brzydkim kaczątkiem… Myślę, że przez długi czas miało to na nią bardzo szkodliwy wpływ emocjonalny. Myślę, że tak naprawdę trwało to wiecznie” – powiedział Charles Waters, który wyreżyserował jej wiele filmów.
Burzliwe małżeństwa Judy Garland i jej ostatni mąż, Mickey Deans
W późniejszych latach nękana problemami finansowymi, choć nadal zmagała się z uzależnieniem, Garland trafiała do szpitali ze względu na problemy psychiczne i inne schorzenia. Odbiło się to na jej karierze, a aktorka stała się znana z opóźniania zdjęć i częstych wyrzuceń z filmów.
Garland wychodziła za mąż pięć razy i miała troje dzieci, w tym aktorkę Lizę Minnelli z drugiego małżeństwa z Vincente Minnelli oraz Lornę i Joeya z trzeciego małżeństwa z Sidneyem Luftem.
Jednak jej życie miłosne również nie układało się gładko. Aktorka zarzuciła brzuch Luftowi i jej czwartemu mężowi Markowi Herronowi.
W 1969 roku, gdy jej stan zdrowia się pogarszał, zmuszona była występować w klubach, aby spłacić swoje długi. Kiedy w lutym 1969 roku sfinalizowano jej rozwód z Herronem, poślubiła menadżera klubu nocnego Mickeya Deansa. Podobno wkroczył w jej życie w niecodzienny sposób, kiedy został wysłany przez przyjaciela, aby dostarczyć Garland paczkę środków pobudzających – co zrobił przebrany za lekarza.
Mimo że jej rodzina i przyjaciele najwyraźniej nie aprobowali związku (na ich ślubie pojawiło się tylko 50 osób), Garland wyglądała na szczęśliwą na zdjęciach z Deansem i publicznie zachwycała się ich romansem.
„Nie miałam bogatego życia, dopóki nie poznałam Mickeya… Jestem szczęśliwą żoną mężczyzny, który zapewni mi ochronę i pomoc, której potrzebuję, i mogę po prostu dać koncert od czasu do czasu, kiedy mam ochotę To. A wieczorem, kiedy daję koncert, nie muszę być sam w pokoju hotelowym. Teraz mogę wrócić do domu z mężem i jest o wiele przyjemniej” – powiedziała Radiu Denmark w ostatnim wywiadzie.
Córka Judy Garland twierdzi, że Mickey Dean podpisał umowę na książkę w dniu pogrzebu jej matki
Garland zmarła w Londynie w wyniku przypadkowego nadużywania substancji psychoaktywnych 22 czerwca 1969 r. Według córki Garland, Lorny Luft, Deans nalegał, aby w dniu pogrzebu jej matki, czyli 27 czerwca, zatrzymać się w biurze na Manhattanie. Lornie, wówczas 17-letniemu, że zaraz po nabożeństwie podpisywał umowę na książkę.
„To posunięcie, które do dziś zapiera mi dech w piersiach, kiedy o tym pomyślę, Mickey zaplanował spotkanie i chciał, żebym poszła” – napisała Lorna.
„Kilka miesięcy później ktoś powiedział mi, że ten drugi człowiek jest wydawcą i że Mickey umówił się z nim na wizytę w drodze powrotnej z pogrzebu mojej matki, aby dogadać się w sprawie biografii Judy Garland. Nie wiem, czy to prawda, ale kilka lat później jego książka ukazała się pod tytułem „Nie płacz więcej, moja pani”. Nie trzeba dodawać, że nie kupiłem kopii. Miki Deans. Co za bzdura.
W 1999 roku Luft odrzuciła także sensacyjne i żałosne wspomnienia z życia swojej matki, ujawniając, że Garland nie lubiła, gdy nazywano ją postacią tragiczną .
„Wszystkim zdarzają się w życiu tragedie, ale to nie czyni nas tragicznymi” – Lorna powiedziała The Guardian.
„Była zabawna, ciepła i cudownie utalentowana. Miała w swojej karierze wielkie wzloty i wspaniałe momenty. Miała też wspaniałe chwile w życiu osobistym. Tak, straciliśmy ją w wieku 47 lat. To było tragiczne. Ale nie była postacią tragiczną.














