Kino
Szybkie linki
Harold Perrineau występuje zaledwie w trzech scenach Romea i Julii z 1996 roku, niezwykle dzielącej wersji klasyki Williama Szekspira w reżyserii Baza Luhrmanna. Oczywiście każdy, kto choć trochę miał świadomość niezwykle specyficznej stylizacji Baza Luhrmanna, powinien był zdawać sobie sprawę, że film nie będzie czymś normalnym. Mimo to film ma rzeszę fanów, którzy są niezwykle oddani i uwielbiają każdy występ, od Romea Leonarda DiCaprio po Julię Claire Danes i oczywiście Mercutio Perrineau.
Tylko w tych trzech scenach przyszła gwiazda „Matrixa” całkowicie zachwyciła publiczność. Jego klasyczną postać wyobrażano sobie jako ekstrawagancki, przebierający się, gorączkowy sen, który bardziej przypomina współczesnych bohaterów telewizyjnych niż postacie z hitów kinowych z lat 90. Postać podnosi poziom projektu i odzwierciedla ewolucję, którą Luhrmann wyraźnie próbował w nim wprowadzić. Ale przede wszystkim Perrineau jest po prostu zabawny w tej roli…
W wywiad z Vulturem , Harold Perrineau ujawnił, w jaki sposób dostał tę pracę…
Kto grał Mercutio w Romeo i Julii z 1996 roku?
Dym Harveya Keitela był jedynym godnym uwagi filmem w życiorysie Harolda Perrineau, kiedy został obsadzony w nowej wersji najbardziej romantycznej sztuki Williama Szekspira w reżyserii Baza Luhrmanna. Miało to miejsce na długo przed obsadzeniem go w roli Linka w filmach Matrix: Reaktywacja i Matrix: Rewolucje lub w roli Michaela Dawsona w Zagubionych. Poza Smoke'em Perrineau dużo grał w teatrze.
Przez: Instar
„To było naprawdę na początku mojej kariery. Zbliżyło się przesłuchanie do „Romea i Julii” i o tę rolę zabiegał każdy młody aktor w mieście” – powiedział Harold Perrineau podczas znakomitego wywiadu dla Vulture.
„Wydaje mi się, że brałem udział w przesłuchaniach do tej roli sześć razy” – kontynuował aktor w wywiadzie dla Vulture. „I pamiętam, że ostatni raz byłem w pokoju z Bazem, który miał tę kamerę wideo i wygłaszaliśmy przemówienie Queen Mab. Pod koniec leżałem do góry nogami na biurku z kamerą prosto w twarz. Pomyślałem: „Człowieku… stary… jeśli nie dostanę tej pracy…” Na szczęście dostałem tę pracę. I po raz pierwszy w mojej karierze dostałem dwie prace w tym samym czasie. Mam to i pracę o nazwie Krew i Wino u Jacka Nicholsona. Wszyscy walczyli o mój czas. Całość była w pewnym sensie niesamowita i surrealistyczna.
Dlaczego Harold Perrineau prawie nie zagrał Mercutio w Romeo i Julii
Przed kręceniem Romea i Julii z 1996 roku było trochę dramatyzmu. Po pierwsze, pierwotny aktor, który grał Julię, został zwolniony ze względu na jej wiek. Potem były skomplikowane relacje między Duńczykami i Leonardo DiCaprio. Jak się jednak okazuje, Harold Perrineau również miał problemy z dostaniem tej roli.
Po pierwsze, musiał sześć razy przesłuchać, żeby to zamknąć.
Przez: Instar
„Myślę, że [reżyser] Baz [Luhrmann] to po prostu jeden z tych facetów, którzy przywiązują dużą wagę do szczegółów” – wyjaśnił Harold Perrineau w wywiadzie dla Vulture. „I myślę, że za każdym razem, gdy kogoś widział, widział inną rzecz, która mu się podobała. Pierwszy raz był dla reżysera castingu. Drugi raz miał zostać nagrany na taśmę, aby reżyser castingu mógł go przesłać Bazowi. Potem było kilku innych producentów, a potem przyszedł i oglądał sam. Nakręcili już wcześniej kawałek filmu, więc był naprawdę konkretny. Myślę, że ktoś inny odegrał rolę Mercutio w skwierczeniu.
Przez: Twittera
Perrineau nie tylko nie był oryginalnym Mercutio na szpuli, ale także zmierzył się z kilkoma znacznie bardziej uznanymi aktorami. Według Vulture'a Perrineau stoczył walkę z młodym Christianem Bale'em, Johnem Leguizamo i Ewanem McGregorem, nawet o tym nie wiedząc.
„Byłem młodym facetem. Nie wiedziałem, że wszyscy byli przesłuchiwani” – przyznał Perrineau.
Podczas wywiadu z Vulture Perrineau wyjaśnił, jak Baz Lurhmann pozwolił mu stopniowo wczuć się w rolę, zapraszając go ponownie na przesłuchanie. Ponieważ był to Szekspir, Perrineau był dość „spięty”. Nawet mając doświadczenie teatralne, bardzo mu się to podobało.
„Nigdy wcześniej nie brałem udziału w przesłuchaniach do Szekspira. Wszystkie te koty ukończyły świetne szkoły teatralne, takie jak Yale i Juilliard, zawsze rywalizujące o te role, więc nigdy ich nie dostałem. W tym przypadku musiałem się po prostu zrelaksować i być tym, kim byłem” – wyjaśnił Perrineau.
„Jak się okazało, dla tego konkretnego Romea i Julii, dla którego naprawdę zasłużyłem na tę postać. [Baz] nie musiał brzmieć, jakby mówił standardową amerykańską mową, brytyjskim akcentem czy pentametrem jambicznym” – Perrineau kontynuował w wywiadzie dla Vulture. „Szukał kogoś, kto brzmiałby jak ja: pochodził z Brooklynu, z odrobiną brooklyńskiego akcentu i akcentem. Okazało się, że moje wady w teatrze były moimi zaletami na tym przesłuchaniu.














